Mój pierwszy rozdział z opowiadanie z tej stronki: http://koszmarpowraca.blogspot.com
~*~
10 przyjaciół. Wakacje, a więc lato. Niall, Zayn, Harry, Louis, Liam,
Eleonor, Danielle, Perri, Victoria i Ella. Jadą już do domu Wesoły czas
bez szkoły, lekcji i zadań domowych już się kończy. Ale między nimi
wszystko jest w porządku. Jest okej. W aucie, a raczej busie, panuje
miła atmosfera. Niestety coś ją niszczy. A mianowicie nagle nad
miejscowością Brighton
rozpętuje się okropna burza. Jest to niepodobne, bo w końcu nadal trwa
lato, a w tym roku była bardzo gorące. Deszcz cały czas moczy szyby,
przez co utrudnia Louisowi prowadzenie auta. Niebo co chwila dzieli się
przez jasne błyskawice. Wszyscy chcą jak najszybciej znaleźć się w domu.
Udaje im się już dojechać na obrzeża Londynu. Nigdy tutaj nie byli.
Widocznie przez spadające z nieba krople, młody kierowca źle zjechał.
Teraz jadą coraz to innymi uliczkami. Z własnej woli nigdy by się tu nie
znaleźli, ale los ich tutaj zesłał. Młody pan Tomlinson próbował za
wszelką cenę znaleźć jakieś wolne miejsce, aby zaparkować, a następnie
poszukać noclegu, bo przy takiej pogodzie jeździć się nie da. Po jezdni
oprócz nich nikt nie jeździł. Aut nie zobaczy się nigdzie. Chodniki
wiały pustką. W Londynie nawet przy takiej pogodzie ludzie śpieszą się w
swoje kierunki. Domy stoją, stare, wręcz ruiny można powiedzieć, ale
swoją. Nie widać oznak cywilizacji.
Nagle autem szarpnęło. Wszyscy wstrzymali oddech. Louis wyszedł z auta,
wraz z nim Harry, który również siedział z przodu. Na ten widok, który
Lou zobaczył, wytrzeszczył oczy, a prawą ręką zakrył sobie usta, aby nie
krzyknąć. Hazza jedynie zamknął oczy, szczypał się lewą ręką w ramię, a
pod nosem tylko ciągle powtarzał: 'To tylko sen. To tylko sen. To tylko
sen...' Ciekawi towarzysze wyszli z pojazdu. Znieruchomieli. Pod autem
leżała dziewczyna. Miała kruczoczarne włosy, bladą cerę,a na sobie miała
założone fioletową bluzkę, która wystawała z pod czarnej kurtki oraz
potargane jeansy. Na nogach widniały jej zielone conversy, co akurat nie
były zbyt odpowiednie na tą pogodę.
-Co robimy?-Spytał nerwowo Zayn, znowu, jak to miał w zwyczaju,
przygryzając dolną wargę. Nikt mu nie odpowiedział. Zapadła głucha,
krępująca cisza. Nikt się nie odzywał. Nikt nie miał zamiaru się
odezwać, oczywiście z wyjątkiem Harry'ego, który wciąż powtarzał pod
nosem 'To tylko sen...'
-Ja ją znam...-Odezwała się Victoria.
-Że co?-Wszystkie pary oczu skierowały się na nią.
-To Amber, dziewczyna z lekcji biologii. Zawsze była sama, a gdy ktoś jej chciał pomóc odganiała go.
-Teraz kojarzę...-Zapyślił się Liam.
-Co z nią robimy?-Stypał powtórnie Zayn.
-Może ją wywieziemy do lasu i zakopiemy?-Zaproponował Louis.
-Louis! To nie są żarty, tylko poważna sprawa!-Eleonor popatrzyła morderczym wzrokiem na niego.
-Ale ja nie żartuję! Jesteśmy jeszcze młodzi! A co, jeśli nas zamkną?!
Ja mam marzenia i chce je spełnić. Nie wiem, jak wy, ale to dla mnie
jedyne wyjście...
-On ma rację.-Do rozmowy wplótł się Niall. Nikt nie spodziewał się tego po nim. Zazwyczaj był cichy i wrażliwy.
-Jesteście tego pewni?-Zapytała Vici niespokojna.
-Nie mamy innego wyjścia.-Powiedział ostro Louis. Przez jego ton,
sprzeciwu nikt się nie podjął. Tylko ciary przeszły po plecach.
Zayn i Lou chwycili swoimi mocnymi rękami martwe ciało dziewczyny i
przenieśli do auta, którym pojechali w wyznaczone miejsce. Wynieśli ją z
pojazdu i zanieśli pod drzewo. Harry doszedł, podając im łopaty.
Rozglądnęli się, czy nikogo nie ma. Zaczęli kopać...
Gdy wykopali w końcu o odpowiedniej głębokości dół, wrzucili jej ciało
do niego. Obrzydliwy obraz, jej ciało było porzucone w dole, tak, jakby
nie była nic warta. Jakby była zwykłym śmieciem. Ale co mieli zrobić? A
po za tym, człowiek, gdy widzi pod swoimi kołami samochodu, dziewczynę,
przestaje myśleć racjonalnie.
Chłopcy zaczęli powoli zakopywać ciało. Nagle stało się to, czego nikt się nie spodziewał! Dziewczyna otwarła oczy!
Liam, wszystkiemu się przypatrujący odskoczył. Lou upuścił łopatę. Zayn uderzył swoją w głowę dziewczyny...
-Coś Ty zrobił?!
-Spanikowałem!
-Ale on jeszcze żyła! Jak mogliśmy ją chcieć zakopać, nawet pulsu nie sprawdzając...
-Nie sprawdziliście?!-Zapytała się Ella.
-No...-Wymamrotał Louis,
-To teraz sprawdźcie!
-Ale jak?!
-Wejdź tam i dotknij jej szyi!
-W życiu tam nie wejdę!
-Ja to zrobię.-Powiedział szybko Niall i wyskoczył z czterokołowego
środka transportu, po czym wskoczył do dziury. Wszyscy wytrzeszczyli na
niego oczy. 'Co mu odbiło?!' Wszyscy myśleli. Zazwyczaj cichy,
nieśmiały, bojaźliwy blondynek z Irlandii nagle stał się odważnym
bohaterem. Sprawdził puls.-Już nie żyje. Dostała za mocno-podkreślił
dokładnie to słowo-od Zayna. Z resztą zobaczcie.-Wskazał na jej
głowę.-Cały czas leje się krew. I to w sporych ilościach. Jeśli nie
marła od uderzenia łopatą, to od tego, że straciła za dużo krwii.
-Od kiedy Ty taki mądry?-Zakpiła Danielle. Nienawidzili się wzajemnie.
Gdyby tylko to było możliwe, pozabijali by się nawzajem i tańczyli na
grobie drugiego.
-PRZESTAŃCIE!-Krzyknęła Victoria. Wszystkie 9 par oczu skierowało się na
nią.-MAM DOSYĆ! CAŁY CZAS SKACZECIE SOBIE DO GARDEŁ! OPANUJECIE SIĘ W
KOŃCU?! NAWET W TAK POWAŻNEJ SYTUACJI JĘZYKA W GĘBIE NIE POTRAFICIE
ZAMKNĄĆ!-Wszyscy zamilkli. Zapadła krępująca cisza, Cicha, która już
dawno nie gościła w ich towarzystwie.
-Dobra, zbieramy się.-Powiedział po wszystkim Loueh. Spojrzał ponownie
na nowo zakopane ciało dziewczyny. Teraz już na prawdę nie żyła...
Wsiadli do samochodu i pojechali do domu, nie odzywając się do siebie
ani słowem. Louis kierował auto, nerwowo trzymając kierownice. Harry
patrzył się przez okno w dal. Tak samo jak Liam, tylko on do przodu.
Victoria włożyła słuchawki na uszy i puściła smutną melodię, gdyż ta ją
uspokajała. Danielle była obrażona na wszystkich, a więc jedynie bawiła
się swoimi palcami. Eleanor wpatrywała się w czubki swoich butów, tak
samo jak Niall. Zayn grzebał coś w telefonie. Perri, zazwyczaj
uśmiechnięta dziewczyna, teraz pogrążona w smutku ocierała płynące łzy.
Ella patrzyła się na swoje wyciągnięte do przodu ręce, całe trzęsące
się. Wszyscy byli przerażeni.
*Rok później*
10 przyjaciół: Niall, Zayn, Harry, Louis, Liam, Eleonor, Danielle,
Perri, Victoria i Ella. Zdarzenie sprzed roku zbliżyło ich do siebie.
Jest to ich tajemnica, boją się powiedzieć o tym komukolwiek. Dziś o tym
już nie myślą. Cieszą się każdą chwilą swego życia, bo już wiedzą,
jakie ono może być krótkie. Co z rodzicami Amber? Wnieśli akt o
zaginięcie córki, ale już stracili nadzieję. Dwa miesiące temu
wyprowadzili się.
Dokładnie rok po śmierci dziewczyny, wszyscy o ten samej porze dostali smsa:
"Wiem, co zrobiliście minionego lata. Teraz za to zapłacicie. Walczcie o swoje życie. Każdy błąd może być waszym ostatnim...
Życzę miłej przyszłej śmierci, Wasza Zguba"
Wszyscy byli przerażeni. Nie wiedzieli co zrobić...
Nie wiedzieli, jaki błąd popełnili, zakopując tą dziewczynę i ile będzie to ich kosztować...
~*~
I jak po pierwszy rozdziale? Dreszczyki przeszły? :D Jeszcze raz serdecznie zapraszam na moje opowiadanie Koszmar minionego lata.
Bardzo fajny blog i fajne opowiadanie :D
OdpowiedzUsuńzapraszam cię serdecznie na mojego bloga również o 1D
http://the-story-about-one-direction.blogspot.com/
Zapowiada się ciekawie, z chęcią przeczytam kolejne części ;)
OdpowiedzUsuńNo no super :) Nominowałam cię! proszę: http://imaginyo1d6969.blogspot.com/2013/02/dostaam-nominacje.html
OdpowiedzUsuńJest świetny *.* Zajrzałam tu przez przypadek i będę zaglądać tu znacznie częściej ; *
OdpowiedzUsuń/przepraszam za SPAM/
Zapraszam do mnie ;] Na moim blogu pojawiła się kolejna część ^^
http://onedirectiontujulia.blogspot.com/
Pretty little liars hahahah, swietne bedzie!
OdpowiedzUsuń